Magdeburg – reportaż wojenny

Dramatyczny nagłówek jakiego użyłem miał zadanie głównie marketingowe, ale nie jest też nieuzasadniony. Wczoraj miasto przypominało bowiem oblężoną twierdzę. Przy bramkach rozstawionych na ulicach policja kontrolowała plecaki, a okazjonalnie sypał się nawet gaz pieprzowy. Wszystko to za sprawą manifestacji około tysiąca prawicowych ekstremistów, która spotkała się z kontrofensywą antify, przy udziale setek policjantów. Warto nadmienić, że policyjną reprezentację wystawiły w Magdeburgu liczne kraje związkowe całych Niemiec.

Nakreślmy jednak najpierw lokalny rys polityczno – socjologiczny. Po pierwsze Magdeburg jest znany u „opinii publicznej” z silnych i aktywnych środowisk prawicowych, na co Niemcy są bardzo uczuleni. Po drugie, miasto zostało bardzo mocno zbombardowane pod koniec II wojny światowej, co prawdopodobnie znacząco przyspieszyło kapitulację III Rzeszy. Połączenie tych dwóch faktów owocuje corocznym „marszem żałobnym” skrajnej prawicy, z okazji rocznicy bombardowania Magdeburga (16 stycznia). „Żałobnicy” ubrani na czarno maszerują przy dźwiękach odpowiednio smutnej muzyki, niosąc transparenty o treści typu „Bombardowanie Magdeburga – Nierozliczona zbrodnia wojenna”.

Wobec takich praktyk nie pozostają obojętne władze miasta, które nie zabraniają ich prawdopodobnie przez wzgląd na demokratyczną wolność zgromadzeń, ale w odpowiedzi organizują całodniowe happeningi w centrum. Około 170 lewicowych, demokratycznych i antyrasistowskich organizacji pozarządowych rozłożyło swoje stoiska przy głównej ulicy, a władze zorganizowały dwie sceny. Wszystko to nazwano „Maile der Demokratie”.

Inny rodzaj protestu wyraża antifa, czyli anty-faszyści. Tą działalność widzieliśmy już na zdjęciach z Warszawy, 11 listopada. Główną metodą jest blokowanie przejścia marszu przez siadanie na drodze oraz bierny (i ten trochę aktywniejszy) opór. Niestety do tej strony dołączyli też ideowi radykałowie, mieszający się ze zwykłymi zadymiarzami, którzy pospołu obrzucali wczoraj marsz kamieniami, świecami dymnymi, butelkami itd.

Gaz pieprzowy, armatki wodne, ściąganie z ulic osób blokujących przemarsz i ogólna ochrona dla „żałobników”, obudziła dodatkową agresję u antify. Efekt był taki, że z okna siedziby lewicowych „obrońców demokracji” wyleciała wieczorem betonowa płyta, która o mało co nie zabiła policjanta. Prokuratura już zapowiedziała dochodzenie ws. usiłowania zabójstwa. Można by powiedzieć „Schluss mit lustig”…

Jak wyglądał wczorajszy dzień obejrzymy w filmie:

Blokada marszu w Magdeburgu

Myślę, że ciekawym materiałem analitycznym będzie też twitter antify: http://twitter.com/antifamd – na bieżąco aktualizowany raport „z pola walki”. Również jako przykład nowych metod komunikacji, w sytuacji gdzie oficjalne media ignorowały wydarzenia jak tylko mogły i skupiały się z determinacją na „Maile der Demokratie”.

Ale wydaje się, że uczciwie będzie zobaczyć też zdjęcia jakie wczoraj zrobiłem zarówno przyglądając się walkom na trasie przemarszu, jak i w pokojowo nastawionym centrum miasta. Warto się zastanowić która z metod zwalczania neonazizmu tak naprawdę może odnieść skutek i czy mainstreamowe media nie miały racji pozostawiając walczących ekstremistów policji. Może gdybyśmy w Polsce też podeszli z większym dystansem do takich starć, to tvn24 nie musiałby płakać nad spalonym wozem transmisyjnym, a sami agresorzy, widząc, że budzą zainteresowanie tylko policji, zrezygnowaliby z takich form manifestacji.

 

Napisano w główny nurt, Relacje z pobytów na stypendiach z programu Erasmus Tagi: , , ,
One comment on “Magdeburg – reportaż wojenny
  1. Michał Wanke napisał(a):

    Ciekawe i na przykład nie brane pod uwagę przez Castellsa (por. http://blogs.law.harvard.edu/andresmh/2012/01/howto-social-movements/) jest właśnie to co przestrzenne, fizyczne itd, bo to zbyt oczywiste (por. http://richardcoyne.com/2011/12/31/inconspicuous-architecture/). Tzn. konflikt rozgrywa się nie tylko w sieci (mediach) i symbolicznie, a patent z malowaniem chodnika sprowadza nas na ziemię.

Dodaj komentarz